"Jak lekarze zawsze mają pod ręką narzędzia i noże do niespodziewanych
operacyj, tak i ty miej w pogotowiu stałe zasady, byś mógł świadomie
oceniać sprawy boskie i ludzkie, a najdrobniejszą nawet rzecz spełniać z
pamięcią o wzajemnym rzeczy powiązaniu. Ani bowiem żadnej sprawy z
zakresu spraw ludzkich nie zdziałasz bez uwzględnienia spraw boskich,
ani na odwrót".
Marek Aureliusz
Niektórzy ludzie zupełnie tego nie rozumieją. Żyjemy w czasach nakierowanych na osiaganie rzeczy i celów, nie na wartości. Ten typ motywacji po prostu nie mieści się w głowie, bo wychodzi poza niepisany, ale ogólnie obowiązujący paradygmat.
Trzymam właśnie w ręku jeden z modnych ostatnio w firmach średnich i wielkich "Przewodnik dla pracowników - wartości (nazwa firmy) Polska". Sygnowany przez psychologiczny autorytet medialny i drugiego psychologa, który marki nie ma, ale za to włożył pewnie pracę w tę broszurę.
I cóż z tego, że broszurka jest merytoryczniew porzadku, skoro w praktyce na raucie ów psycholog, w stanie nietrzeźwym lżył pracowników niższego szczebla.
Nie chce mi sie dalej o tym pisac, bo to tylko przykładowa historia, jedna z wielu.
Osoby reprezentujące etykę Kalego wycierają sobie gębę wartościami tylko i wyłącznie po to, żeby realizować swoje cele. Rzecz jasna uważają, że robi tak cała reszta świata, a jeśli nie - to że to frajerzy, którzych należy orżnąć.
Nie znam innego sposobu, jak trzymać sie z daleka od takich jednostek - względnie walić kijem, jeśli wejdą na mój teren. Szkoda mi osób, które z takich czy innych względów muszą pracowac z takimi ludźmi, bo nietrudno, kiedy spędza się wiele czasu w takim środowisku, wejść w ten typ myślenia. Tzw. kultura korporacyjna bije po oczach podwójnymi standardami i z tego co widzę, to się szalenie często przenosi także na życie soobiste.
Cóż, każdy sam kształtuje sobie los. Ten typ postrzegania świata nie może się skończyć inaczej, niż eliotowskim skomleniem.