I po warsztatach alchemicznych 
Jako osoba prowadząca wróciłam z nich zmęczona, ale zadowolona. Ponieważ było ich już kilka, czuję się swobodniej i mam wrażenie żez warsztatu na warsztat prowadzę coraz lepiej.
Wczorajsze warsztaty, w przeciwieństwie do poprzednich, które były nader urozmaicone jeśli chodzi o metody - bo pojawiły sie tam i archetypy planetarne, i jungowskie, i Huna, i ustawienia rodzinne i poziom, który nazywam roboczo "ja w różnym wieku". Tymczasem na wczorajszym warsztacie przy każdej pracy okazywało się, że to Huna zadziała najlepiej
Mieliśmy więc głównie prace z Wyższym Ja, średnim Ja i Niższym Ja. To jeden z najprostszych opisów ludzkiego wnętrza, ale jak świetnie działa w praktyce! Jest dla mnie genialną sprawą obserwować, jak różnie ludzie funkcjonują - i uzdrawiać ich wewnętrzne relacje
W jedej z prac występował uosobiony Chaos - i na tym jednym przykładzie spokojnie mogłabym napisać ksiażkę o tym, co się dzieje, kiedy człowiek zaczyna wchodzić w niewłąściwy sposób w kontakt z ideałami. A przecież inne prace były równie ważne, ciekawe i głębokie.
Mimo ze stosowaliśmy wczoraj "tylko" Hunę, wszystkie ustawienia były bardzo mocne.
Jestem zadowolona z efektów i mam nadzieję, ze uczestnicy wprowadza w życie dobre zmiany. Na warsztatach dostają ode mnie klucz do rozwiazywania swoich problemów, natomiast czy włożą go do zamka, przekręcą i otworzą drzwi - to zależy od każdego z nich Czego Wam serdecznie życzę i dziękuję, że przyszliście