Festiwal Kumbha Mela - Święto Dzbana - trwa w tym roku od 3 stycznia
do 26 lutego 2007 i jest obchodzone w Prayag. Odbywa się w cyklu
12-letnim, a więc pachnie o cyklem Jowisza. Obejrzycie foty i filmik
to ten jowiszowy rys jest wyraźnie widoczny:
http://www.gazetawyborcza.pl/5,75539,3826675.html
Żeby uzmysłowić, jak wielkie jest to święto, wyobraźcie sobie 70
milionów osób w jednym miejscu. Dla porównania - w Polsce
mieszka prawie dwa razy mniej ludzi, niż potyka sie podczas tego
święta! GW tak komentuje tę imprezę:
"W wyznaczonym przez astrologów najbardziej pomyślnym czasie
zjeżdżają do danego miasta rzesze indyjskich mędrców, joginów,
ascetów i świeckich wyznawców hinduizmu, aby w tym okresie
wziąć udział w różnych rytuałach, ceremoniach i spotkaniach, które
mają przybliżyć ich do zbawienia."
Święto Kumbh Mela powstało na bazie legendy (?) o Amricie, napoju nieśmiertelności: tysiące lat temu, w epoce wedyjskiej, dwie grupy bogów zawarły pakt, bo jedynie razem byli w stanie wytworzyć Amritę, nektar nieśmiertelności, ubijając Ksheera Sagara (pierwotny ocean mleka). Mieli się owym nektarem podzielić po równo, ale gdy Kumbh (dzban, naczynie, pojemnik, transportowiec itd.) był już pełen, jedna grupa bogów, nazywana od tej poty demonami, uciekła razem z całymi zapasami Amrity. Na dwanaście dni i na 12 nocy (odpowiednik 12 ludzkich lat) bogowie i demony walczyły na niebie o Amritę. Mówi się, że w wyniku bitwy rozgrywajacej się nad ziemią w przestrzeni kosmicznej krople Amrity upadły dna 4 miejsca na Ziemi: Prayag, Haridwar, Ujjain i Nashik. Stąd Kumbh Mela jest obchodzone w tych 4 miejscach. Dla zainteresowanych dżjotiszą, czyli astrologią wedyjską dodam, że to własnie w trakcie tej wojny bogów na niebie pojawiły się Rahu i Ketu - dziś utożsamiane z węzłami księżycowymi, a kiedyś prawdopodobnie symbolizującymi pas planetoid pomiedzy Marsem a Jowiszem, w tym ostatnio znobilitowaną i podniesioną do rangi planety karłowatej Ceres.
Co dla mnie ciekawe jako astrolożki - to wedyjscy astrolodzy wybierają
czas trwania święta, Odbywa się ono po kolei przy różnych
konfiguracjach planetarnych w 4 wymienionych wcześniej miastach/
sanktuariach Indii. W tym roku, jak podają autorzy strony
www.kumbhamela.net jest w Prayag.
Pamiętajmy, że wedyjska astrologia trzyma się gwiazdozbiorów, a nie
ekliptyki, co czyni zasadniczą różnicę. Dżjotisza, podobnie jak
astrologia chińska ze swoim cykle 60-letnim, także nb. nawiazujacym
do cyklu Jowisz-Saturn, to system predykcyjny działający na podstawie
innego zestawu założeń i narzędzi, niż astrologia europejska.
Według astrologii zachodniej (posługującej się ekliptyką) Jowisz
biegnie w tym roku przez znak Strzelca, a ingres Słońca w znak
Barana nastąpi nie 26 lutego, lecz prawie miesiąc później.
Nota bene cały czas czeka na skończenie notka o ingresie Jowisza
w znak Strzelca, ale dzieje się tyle ciekawych rzeczy, że gdybym
miała pisać o wszytskim na blogu, nie starczyłoby czasu na życie!
Maszynkę czasu do rozciągania proszę!
:)
A wracając do święta Dzbana:
Dokładna data Kumbh Mela jest ustalana poprzez wyliczenie
właściwych pozycji Słońca, Ksieżyca i Jowisza.
W Prayag, Maha Kumbh Mela jest obchodzone na przełomie stycznia
i lutego. Największe duchowe zasługi można osiągnąć wg
hinduistów Dzięki kąpieli w Gangesie w dniu nowego Księżyca,
tzw. Amavasya, kiedy to Jowisz jest w Byku, a Słońce i Księżyc są
jednocześnie w Koziorożcu. Taka konfiguracja zdarza się co 12 lat,
czyli co czwarte święto.
W Haridwarze Kumbh Mela jest obchodzone na od lutego
do kwietnia, kiedy następuje ingres Słońca do gwiazdozbioru Barana,
Ksieżyc jest w Koziorożcu, Jowisz w w Wodniku. W Ujjain świeto
jest obchodzonew maju, gdy Słońce i Ksieżyc są w gwiazdozbiorze
Barana, a Jowisz w gwiazdozbiorze Lwa. W Nashik Kumbh Mela
jest obchodzone w lipcu, kiedy Słońce i Ksieżyc są w gwiazdozbiorze
Raka, a Jowisz jest w Skorpionie.
Jak widać, chodzi tu o konkretne konstelacje na niebie, zdarzające się
raz na 12 lat, co wynika z cyklu 12-letniego cyklu Jowisza.
Każde z miast po kolei urządza obchody święta. Wedle hinduistów
takie ustawienia planet maja zapewnić w danym miejscu spływanie
energii Amrity do tego właśnie punktu Ziemi, tak jak stało się to
tysiące lat temu.
Szczerze wątpię w te cudowne energie, choć oczywiście mogę się mylić.
Myślę, że mamy tu do czynienia z kultem cargo, a wszelkie
paranormalne efekty pojawiajace się w trakcie tego święta wynikają ze
zbiorowej wiary i energii tych 70 milionów osób, które tam przyjeżdżają
i czekają, że nastąpią rzeczy niezwykłe.
Podejrzewam, że tysiące lat temu w trakcie bitwy (!) trwającej 12 lat
mogły na Ziemię spaść na przykład 4 wimany (pojazdy latające
opisane w Wedach ze szcegółami technicznymi).
I właśnie wtedy były takie układy planetarne widziane
z Ziemi w tych 4 miejscach, które przez stulecia wyrosły na miasta.
Zajrzałam do radixu początku święta Kumbh Mela, czyli 3 stycznia 2007,
ustawiając:
- miejsce na najważniejsze miasto, czyli Prayag (aka Allachbad)
(25.28° N 81.52° E)
- czas na godz. 6.00 rano - podejrzewam, że takie święto zaczyna się
o świcie - jeśli ktoś zna godzinę rozpoczęcia, byłabym wdzieczna
za podesłanie informacji:)
Zainteresowało mnie to, jaki rodzaj energii reprezentuje
tegoroczne święto.
W moim odczuciu Kumbh Mela przypomina raczej festiwal siddhi,
a niż świętości, ale co tam, każdy ma takie targi ezoteryczne, jakie lubi,
jogini jak widać też:P Co widać w tym horoskopie?
- Pluton na ASC, ale od strony XII domu, w koniunkcji z głębiej
schowanym Marsem, w trygonie do Saturna w VIII domu - tam się toczy
podskórna ostra walka na szkoły - kogo mistrz i guru
jest lepszy, a który jeszcze lepsiejszy - co mają m.in. udowodnić
przeróżne sztuki z rozciąganiem ciała, paranormalia itd.
Bardzo to też pasuje do marzeń o Amricie, której w gruncie rzeczy jest
poświęcona ta impreza.
- Jowisz także ląduje w XII domu. Cudowne, lgnienie do niezwykłości,
poneptunionych siddhi, które bynajmniej nie są tm, czym się wydają.
Jowisz ma także ścisły sekstyl do Lilith, która znajduje sie koniunkcji
z MC od strony IX domu (który reprezentuje duchowość wszak także!)
Wg mnie są to ciągnące się już od wielu wcieleń historie dotyczące
nierównych zwiazków typu uczeń-mistrz (Lilith jest w Wadze).
I będą się dalej ciągnąć, to stabilny sekstyl.
- Na godzinę 6.00 Ksieżyc wypada w VII domu - całkiem stosownie,
jak na największe święto na świecie, a w każdym razie w Indiach.
Myślę jednak, że mistrzostwa świata piłki nożnej mogą mieć więcej widzów.
Księżyc jest w opozycji do Merkurego - klasyczne czucie i wiara versus
szkiełko i oko. Myślę, że nawet osoby przyjeżdżające badać naukowo
to święto, dają się porwać nastrojowi tłumu, zwłaszcza, że Ksieżyc jest
u siebie, w Raku.
Księżyc jest także w luźnej opozycji z Plutonem, co pokazuje, że cele
i wyobraźnia naturszczyków mogą się mieć nijak do ukrytych spraw,
jakie tam się miksują wśród wtajemniczonych. Założę się także, że
niejeden "gardło sobie poderżnę Dibbler" robi tam świetne interesy,
korzystając z tej opozycji. W końcu impreza zaczyna się na pełni...