Zakładki:
Moja strona
Moje blogi
Moje projekty
Blogi przyjaciół i znajomych królika :)
Miejsca magiczne
Czytam :)
Ezoteryka
Fotografia
Kobiece :)
Malarstwo
Natura i Ekologia
Poezja
Zwierzaki
Tagi
moon phases

Click for Warsaw, Poland Forecast

Wpisy z tagiem: astrologia

czwartek, 12 stycznia 2012
Książki styczeń 2012

Dwanaście dni temu zaczął się nowy rok, 2012 :)

Słuchałam kilka dni później audycji o noworocznych marzeniach, postanowieniach i innych aktach tego rodzaju. Ku swojemu zaskoczeniu okryłam, ze  w przeciwieństwie do młodej osoby, która tę audycję prowadziła, nawet mi nie przyszło do głowy, żeby robić jakieś poważne postanowienia akurat w Sylwestra, który ma być z założenia przyjemny, a nie stresujący. Spędziłam go minimalnie stresująco, bo wprawdzie w stanie przeziębienia, ale za to z przemiłymi ludźmi :)

Ad rem. Jedyne postanowienie, jakie powzięłam w nowym roku - ponieważ rzeczy idą swoim torem i nie są specjalnie czułe na tajemne zaklęcia w dniu 1 stycznia :P - wiąże się z grupą na Facebooku, która nazywa się: Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki - i na ten pomysł wpadłam już w grudniu, słuchając o tym, że ponoć wedle statystyk Polacy czytają 1 książkę rocznie. Jako niepoprawny mól książkowy postanowiłam sprawdzić, za ilu Polaków wyrabiam normę w roku :P

Tym samym znalazł się też powód, żeby wrócić do bloga :)

Na razie przeczytałam cztery książki - i tylko one się liczą w rozrachunku - i je wymienię z tytułu, ponieważ nie zdarza mi się, żebym czytała tylko jedną książkę w tym samym czasie. Niektóre książki leżą przeczytane do połowy i czekają, aż je skończę. Myślę, że mam w tej chwili 7 napoczętych lektur, ale trafią do danego miesiąca dopiero wtedy, kiedy je skończę czytać :) Wpis ten na pewno zostanie jeszcze uzupełniony w tym miesiącu :)


Lektury styczniowe, wedle kolejności:

1. Dwanaście krzeseł, Ilja Ilf i Eugeniusz Pietrow

Ta książka wykończyła mnie psychicznie. Jest to powieść satyryczna, ale że to Rosja, i to Rosja Radziecka za życia Stalina, to i smieszno, i straszno. Oglądałam jako dziecko teatr telewizji na podstawie tej książki, Ostapa Bendera grał Bohdan Łazuka i wtedy ta historia była dla mnie bardzo śmieszna,a  najbardziej pochłaniające było rzecz jasna poszukiwanie ukrytych klejnotów. Dzisiaj, z ciężarem wiedzy o historii tamtego okresu, zupełnie inaczej się to odbiera... Polecam. Bardzo dobra. Szachiści będą mieli dodatkowe bonusy w jednym z najśmieszniejszych rozdziałów książki, w światowej stolicy szachów in spe - Wasiukach... :D

Polecam.

 

2. Vademecum astrologii, Krystyna Konaszewska-Rymarkiewicz

Pozycja specjalistyczna, przystępnie napisana, bardzo przyjemnie rozpisane znaczenia dekanatów. Można nabyć bez obawy utraty pieniędzy, czego niestety nie można powiedzieć o wielu pozycjach astrologicznych.

 

3. Pieśń dla Arbonne, Guy Gavriel Kay

Przepiękna książka. Fantastyka zbudowana na koncepcie historii alternatywnej. Rzecz dzieje się w czasie i świecie przypominającym nasz XIII wiek i zderzenie dwóch kultur - Oksytanii i północnej Francji.

Kto kocha kulturę trubadurów, nie będzie miał więcej pytań :)

Edit: książka tak bardzo mi się spodobała, że kupiłam ją sobie wczoraj :) I mam wielką chęć przeczytać ją jeszcze raz w tym roku :)

 

4. Perkalowy dybuk, Konrad T. Lewandowski

Kryminał retro autora słynnego Ksina. Lewandowski poza fantastyką płodzi całkiem udane kryminały dziejące się w dwudziestoleciu międzywojennym, których głównym bohaterem jest komisarz Drwęcki, młody, zdolny komisarz policji, który dokonuje cudów logiki trójwartościowej przy rozwiązywaniu kolejnych zagadek kryminalnych, świetnie strzela i ma w rodzinie weterana powstania styczniowego. Dodatkowym bonusem są prześmieszne sceny erotyczne komisarza z jego młodą żoną, której temperament i wyobraźnia podpowiadają coraz to inne zabawy i zabawki, nie zawsze fortunne ;)

Polecam, podobnie jak i inne części tej serii. Nie jest to wyrafinowana lektura, ale bardzo porządna rozrywka. Lewandowski solidnie buduje tło historyczne powieści - z tej części, ku własnemu zdumieniu dowiedziałam się, że nasz słynny rzeźbiarz Xavery Dunikowski zastrzelił, emm, kolegę w kawiarni. Czyli nie tylko Eligiusz Niewiadomski był zbyt krewkim artystą w tamtych czasach...

Ciąg dalszy nastąpił - 1 lutego :)

 

5. Kowal z Podlesia Większego/Rudy Dżil i jego pies, J. R. R. Tolkien

To ukochana książka mojego dzieciństwa, zwłaszcza to pierwsze opowiadanie. W zeszłym roku odkupiłam je sobie, bo tak się składa że to pierwsze wydanie, podobnie jak Hobbit, Władca Pierścieni, Silmarillion, trylogia Lyonesse a z komiksów cały Thorgal, kilka Rorków i Hugo pojechało razem z moją siostrą 12 lat temu do Niemiec i tam już pozostało. Część to były moje książki, część wspólne, jak to u rodzeństwa bywa.

Poniewczasie okazało się, że ja jednak baaardzo tych lektur potrzebuję i że Tolkien jest miłością na całe życie. Prawie odbudowałam ten zestaw książek. Do lektur odzyskanych należy także Kowal z Podlesia Większego, kupiony ponownie w zeszłym roku i oczywiście od razu przeczytany.

I przeczytany ponownie w styczniu :)

To jedno z najlepszych opowiadań, jakie znam. O magii, iskrze bożej stawaniu się i przemijaniu. I nie będę pisać więcej, bo to opowiadanie zasługuje na brak streszczenia.

 

6. Hobbit, J. R. R. Tolkien


Potem, rzecz jasna, poszedł rzutem na taśmę Hobbit :) Nie wiem, który to raz - trzydziesty - czterdziesty? , ale za każdym razem równie dobry :)

Dobrze, że nie ma jeszcze filmu. Żaden film nie dorówna książce, nie tylko dlatego, że każdy trochę inaczej wyobraża sobie bohaterów, ale i dlatego, jak to ładnie ujął na spotkaniu autorskim w Warszawie w 2010 roku Orson Scott Card, film nie może pokazać nam wnętrza bohatera, jego spojrzenia od środka; na filmie bez względu na jego jakość i ilość najstarszych fajerwerków, widzimuy bohaterów z zewnątrz. Któż nie jest Bilbem w trakcie jego wędrówki w ciemnościach? Kto nie walczy z pająkami w Mrocznym Lesie? Kto nie rozmawia ze Smaugiem? :)

 

7. Samotnie, John Crowley

OMG, ależ mnie ta lektura zmęczyła; ale w końcu ją zmogłam. Książka ma 540 stron i jest przez większość czasu okropnie NUDNA. Ratuje ją ostatnie 100 stron i to jest cholernie wredne, ponieważ gdyby nie te 100 stron, nie chciałabym tego czytać dalej - jest to rzecz jasna trylogia i podejrzewam, ze te ostatnie 100 stron jest dlatego o tyle lepsze, żeby czytelnik chciał czytać dalej. Tej książce dobrze by zrobiło, gdyby autor okroił ją do 100 stron, a nie rozpędzał się na ponad 500 :| Mam straszne podejrzenia, że podpisał kontrakt na trylogię o określonych gabarytach i teraz, żeby powydłubywac perełki, jakie można u niego znaleźć, będę musiała przebrnąć przez kolejne dwa tomy. Zgroza, a nawet zfroza, jak powiedzieli by Topik i Topcia :)

Bynajmniej nie jest tak, że czytam tylko cienkie książeczki - żeby nie sięgać daleko, Pieśń dla Arbonne ma 495 stron i połknęłam ja w ciągu 3 dni. Tymczasem pierwsze 300 stron Samotni przeczytałam w maju, następnie odłożyłam tę książkę do listopada i mozolnie przebrnęłam przez następne 100 stron w ciągu 2 miesięcy,  kończąc czytać ją w styczniu. Nuuudy. Zmusiłam się do przeczytania jej do końca wyłącznie dlatego, że pożyczyła mi ją koleżanka i kiedyś tę ksiązkę trzeba oddać :P

A szkoda, bo temat jest potencjalnie ciekawy. Autor w częściach, które nie dzieją się w latach 70-tych (i które obawiam się są autobiograficzne), całkiem barwnie opisuje alternatywną wizję historii, gdzie główną rolę gra kraina stworzona prze Hermesa Trismegistosa, Egipt magiczny, a raczej Ægypt. Postać Giordano Bruno zaciekawia, chociaż szczerze mówiąc więcej spodziewam się po regularnej biografii. Jestem dziś - 1 lutego - setnej stronie biografii innego wielkiego astronoma i astrologa, Keplera - i jest ona po stokroć ciekawsza niż Samotnie

Poza miałkim bohaterem pierwszoplanowym drażni używanie pojęć z działki astrologicznej na poziomie pisma dla gospodyń domowych. MASAKRA pod tym względem. Żeby do tego stopnia nie przeprowadzić reaserchu na temat, który się pisze, to przegięcie. W fantastyce jestem przyzwyczajona do standardów Connie Willis, Diane Wynne-Jones czy Terrego Pratchetta, których twórczość cechuje się wysokim poziomem zrozumienia i korzystaniem ze zrozumieniem z motywów, a jakich korzystają - czy to dotyczy fizyki i teorii prawdopodobieństwa w przypadku Connie Willis, czy baśni, mitów i legend w przypadku Wynne-Jones i Pratchetta.  Crowley nie trzyma podstawowych standardów w tym względzie, przede wszystkim dlatego, że nie rozumie, o czym pisze :| Mistyczne w zamyśle bełkotanie i elementy strumienia świadomości bynajmniej mu nie pomagają :P Nie polecam, chyba że czytelnik ma dużo wolnego czasu albo zupełnie inny gust czytelniczy, niż ja :)




wtorek, 21 września 2010
Wykłady otwarte 2 października, astrologia karmiczna i Tarot, Warszawa - zapraszamy :)

Arcykapłankka, Golden TarotZapraszamy na 2 wykłady, inaugurujące początek rok akademickiego 2009/2010 i poprzedzające początek naszych kursów astrologii i Tarota.

Spotkanie odbędzie się 2 października (sobota) w godzinach  17.00-19.30 w Warszawie przy ul. Grzybowskiej 3 lok. 12 (6 piętro) 20 w Centrum Szkoleń LBCT, blisko Metra Świętokrzyska.

WSTĘP WOLNY.

Wykład Józefiny Jagodzińskiej , godz. 17.00: "Astrologia karmiczna"

Wykład Doroty Rzepeckiej, godz. 18.00:
"Tarot - jak działa niezwykła talia kart"


Po wykładzie odbędzie się pierwsza publiczna prezentacja Wielkich  Arkanów talii Blueberry Tarot, autorskiej talii Józefiny Jagodzińskiej, która powstaje od 2007 roku.


Pozdrawiamy serdecznie,
Józefina Jagodzińska i Dorota Rzepecka

Więcej informacji: na stronie kursów lub drogą telefoniczną: 508 967 019

poniedziałek, 28 września 2009
Magia i mistyka Tarota, Renesans astrologii - wykłady otwarte :)

Z okazji początku nowego roku akademickiego 2009/2010 serdecznie zapraszam wszystkie osoby zainteresowane Królewską Wiedzą  i Tarotem na dwa wykłady Magia i mistyka Tarota oraz Renesans astrologii we współczesnym świecie, które odbędą się 2 października (piątek) o godz. 19.00 w Warszawie, przy ul. Bruna 20 w herbaciarni Herba Thea, niedaleko Metra Pole Mokotowskie. Na obydwa wykłady wstęp wolny.


Pierwszy wykład Magia i mistyka Tarota prowadzę ja, czyli wróżka i astrolog Józefina Jagodzińska :)


Karty Tarota są magicznym i wielofunkcyjnym narzędziem służącym poprawie ludzkiego losu. Pomagają nam dokonywać właściwych wyborów zarówno w życiu codziennym, jak i na ścieżce rozwoju duchowego. Można z nimi medytować, można kontaktować się z własną Jaźnią, ale i zasięgać rady w zupełnie zwyczajnych, a jednocześnie ważnych sprawach. Każdy z nas posiada zarówno duchową sferę, jak i materialny, konkretny, fizyczny wymiar istnienia. Póki żyjemy, obie sfery są równie istotne. Tarot stanowi jedną z ezoterycznych bram, którą możemy przejść na drugą stronę i wrócić wzbogaceni o skarby Ducha i moc zmiany na lepsze.

W dalszej części wykładu zajmiemy się takimi tematami jak prawdziwa historia i czarna legenda Tarota, niebezpieczeństwa rzeczywiste i urojone wróżenia, a także jak zostać dobrym tarocistą, tak w sensie praktycznym, jak i metafizycznym. Tarot pozwala m.in. zgłębiać swoje sny, badać poziom energii i predyspozycje magiczne oraz kształtować własny ziemski los, znajdując właściwe odpowiedzi na pytania o miłość, zdrowie, karierę, rodzinę i inne ważne sprawy.

Na wykład tarotowy zapraszamy 2 października o 19.00.



Drugi wykład Renesans astrologii we współczesnym świecie prowadzi astrolog i tarocistka Dorota Rzepecka :)

Na spotkaniu uchylimy rąbka tajemnicy, którą kryje przed nami niebo. Sztuka czytania z gwiazd wciąż się rozwija i każde dziesięciolecie niesie ze sobą nowe metody, odkrycia i doświadczenia. Astrologia, podobnie jak współczesna nauka, żyje i rozwija się. Każde pokolenie astrologów dodaje od siebie coś nowego, jak na przykład humanistyczna interpretacja horoskopu człowieka, nowatorskie systemy domów, symbolika nowo odkrytych planet i wiele, wiele innych.

Dowiesz się także, jak to możliwe, że dzięki astrologii można odczytać z mapy nieba zarówno tajemnice duszy człowieka, jak i losy spółek giełdowych.

Wiele osób wątpi w możliwości astrologii, nie sprawdzając, czy ona rzeczywiście działa, a później są bardzo zaskoczone trafnością jej prognoz i odczytów, jak znany psychoterapeuta Wojciech Eichelberger, który powiedział: Do astrologii zostałem przekonany w sposób empiryczny. Mój arogancki racjonalizm otrzymał bolesną lekcję pokory.

Na wykład astrologiczny zapraszamy 2 października o 20.00.

Po wykładach nastąpi część informacyjna i zapisy na kursy astrologii i Tarota, prowadzone przez Dorotę Rzepecką i Józefinę Jagodzińską. Kursy rozpoczynają się na początku października w Warszawie. Więcej informacji: 602-493-473, 508-967-019.

WSTĘP WOLNY
sobota, 05 września 2009
Odeszła Justyna Reiner [*]

Astrolog Justyna Reiner4 września o godz. 7.00 po długiej chorobie odeszła Justyna Reiner, znana astrologicznej społeczności internetowej także pod pseudonimem Neptus, wybitny i nowatorski astrolog, z wykształcenia informatyk. Zajmowała się także rebirthingiem i genealogią, pisała wiersze.

Pogrzeb odbędzie się w czwartek 10 września w Drawsku Pomorskim.

Jej największym dokonaniem było opracowanie pierwszego na świecie  programu do obliczania horoskopów dla narodzin osób i wydarzeń  mających miejsce w przestrzeni kosmicznej i na innych planetach. Jeden z artykułów Justyny Reiner przedstawiający metodę wirtualnej planety pt. "Wirtualna planeta - metoda obliczania  horoskopów astronautycznych" opracowany na podstawie katastrofy  statku kosmicznego "Apollo 13" ukazał się w numerze 12/2001 miesięcznika "Nieznany Świat".

Justyna jako doświadczony astrolog przez ostatnie lata dzieliła  się swoją wiedzą na forum astrologicznym "Jak na górze, tak na dole". Prowadziła konsultacje astrologiczne i interpretowała horoskopy w duchu astrologii klasycznej, ale z humanistycznym zrozumieniem i wyczuciem złożoności współczesnego człowieka. Doradzała i pomagała wielu ludziom, korzystając z pełnej palety swojego profesjonalnego warsztatu astrologicznego.

W środowisku astrologicznym była znana z trafnego ciętego dowcipu, bezkompromisowości i zdecydowanych poglądów. Potępiała pauperyzujące Królewską Wiedzę horoskopy gazetowe i walczyła o wysokie standardy astrologii. Sama miała nie tylko ogromną wiedzę, ale i wyjątkowy dar przekuwania jej w słowa. To, co inni próbowali opisać w wielu linijkach, ona wyrażała jednym błyskotliwym zdaniem. Wiele jej uwag to najwyższej próby aforyzmy.

Notka z Astrowiki, jednego z Jej wielkich projektów astrologicznych:
AstroWiki - Justyna Reiner

Justyna Ewa Reiner, astrolog polski; Ur. 6 maja 1949, 7:00 CEST (5:00 GMT) w Drawsku Pomorskim; astrologią zajmuje się od 1993 r., z zawodu programista komputerów; w latach 1988-1993 rebirther. Astrologii uczyła się u Leszka Weresa, Jarosława Gronerta i Jana Sara Skąpskiego.

Jest autorką teorii wirtualnej planety horoskopu, pierwszej i jak dotąd jedynej na świecie teorii matematycznej, umożliwiającej obliczanie horoskopów dla wydarzeń w przestrzeni kosmicznej. Teoria wirtualnej planety została opracowana w roku 2000 i opublikowana na stronie autorki w dniu 2 stycznia 2001, a artykuł przedstawiający metodę wirtualnej planety pt. "Wirtualna planeta - metoda obliczania horoskopów astronautycznych" ukazał się w n-rze 12/2001 miesięcznika "Nieznany Świat". Jest także twórczynią unikalnej witryny internetowej AstroAlgorytmy, obecnie  przekształconej w system wiki. Publikacje astrologiczne w Nieznanym Świecie.

Od 24 lipca 2004 redaktor AstroWikipedii, obecnie redaktor i  administrator AstroWiki. Jest także aktywnym uczestnikiem forum Jak na górze, tak na dole, którego przez długi czas była administratorem.


Justyna Reiner była niezwykłym człowiekiem i jedną z najwybitniejszych postaci polskiej astrologii dzisiejszej epoki. Jej teoria i program jest dokonaniem na skalę światową.


Pamiętajmy o Niej [*]

Dorota Rzepecka i Józefina Jagodzińska

wtorek, 19 maja 2009
List otwarty do Członków Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego i Astrologów w Polsce

List otwarty do Członków Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego i Astrologów w Polsce

Warszawa, 19.05.2009
Szanowni Państwo,
27 października 2008 roku założyłyśmy Polskie Stowarzyszenie Astrologiczne z nadzieją,  że będzie to organizacja pożytku publicznego, działająca na rzecz rozwoju i popularyzacji astrologii w Polsce, ponad podziałami personalnymi i konfliktami interesów. Miało łączyć ludzi z różnych części Polski, umożliwiając im kontakt ze sobą i wspólne działania.
Po założeniu PSA pojawiło się wiele głosów krytycznych, oskarżających nowopowstałą organizację o bycie przykrywką dla prywatnych interesów i zapowiadających nepotyzm tej organizacji. Dementowałyśmy te pogłoski, wierząc, że uda się nam zrealizować szczytne ideały przyświecające Stowarzyszeniu. Naszej wierze przyświecały poczynione wcześniej przez nas cztery ustalenia: już na spotkaniach poprzedzających założenie PSA ustaliłyśmy plan działania i podział obowiązków. Przede wszystkim Stowarzyszenie miało współpracować z ludźmi, aktywizując wszystkich chętnych.

Konferencja okazała się płatna, mimo naszych wcześniejszych, wspólnych ustaleń, ze wstęp będzie wolny, spowodowanych obawami, jak to rozliczyć z punktu wiedzenia stowarzyszenia, które utrzymuje się tylko ze składek członkowskich. Przede wszystkim zaś chodziło o popularyzację idei stowarzyszenia i zachętę do poznania astrologii. Decyzja o wpisowym na konferencje została podjęta przez dwie osoby, bez porozumienia z nami. Opłaty pobierane na konferencji zostały nazwane czasowym członkostwem w PSA. Do tej pory, mimo kolejnych ustaleń, ani konferencja, ani rok poprzedni nie zostały rozliczone finansowo wobec członków Stowarzyszenia. PSA ma status stowarzyszenia zwykłego, co oznacza, że jedyną osobą, która ma dostęp do konta stowarzyszenia tudzież ma obowiązek rozliczać się wobec członków stowarzyszenia, jest oficjalny przedstawiciel PSA wobec prawa, którym jest Izabela Podlaska.

Kolejną sprawą jest kwartalnik PSA – Trygon. Formalnie byłyśmy redaktorkami prowadzącymi, które były odpowiedzialne za całokształt tych dwóch numerów. Jednak bez ustaleń z nami tuż przed oddaniem drugiego numeru do drukarni, zostały wprowadzone bardzo poważne zmiany. Po pierwsze, bez  porozumienia z nami, ani nawet bez żadnej informacji dla nas, ukazała się reklama prywatnej strony (Astroportal) dwóch pozostałych założycielek PSA jako patrona medialnego konferencji.
Po drugie, horoskopy które miały zostać opublikowane jako rysunki z polskiego programu Urania, zostały zmienione na kosmogramy z zagranicznego programu Solar Fire. Łamie to podstawową zasadę PSA: wspieranie rozwoju polskiej astrologii i popularyzację jej dokonań na świecie. Kwartalnik Stowarzyszenia miał być wizytówką polskiej astrologii. Mamy w Polsce kilka programów astrologicznych polskich autorów, a mimo to w Trygonie bez naszej zgodny, łamiąc wcześniejsze ustalenia, pozostałe dwie założycielki zamieniły przygotowane wcześniej i przesłane do  składającego numer obrazki z Uranii na kosmogramy z innego programu – zagranicznego Solar Fire. Na czytelnikach, wśród których są też hobbyści niekoniecznie dobrze zorientowani w kwestii istnienia specjalistycznego oprogramowania, wywiera to wrażenie, ze nie istnieje żaden polski program astrologiczny, co jest od wielu lat oczywistą nieprawdą.

W numerze drugim w stopce redakcyjnej, znów bez informacji do odpowiedzialnej za numer Józefiny Jagodzińskiej, jest podana komercyjna strona tegoż zagranicznego programu. Po żądaniu wyjaśnień w tej sprawie, Izabela Podlaska powiedziała, że zmiana wynikała ze złej jakości wydruków z Uranii i dużo lepszej jakości wydruków z programu Solar Fire. Tymczasem, jak  widać na kosmogramach w tym numerze pochodzących z promowanego przez nią programu, pixle w obrazkach są doskonale widoczne, co sprawia, że horoskopy  są niewyraźne.  Na konferencji, zarówno większość wykładowców, jak i uczestników miała wydruki albo z Uranii, albo z Astrologa – dwóch powszechnie używanych w Polsce dobrych profesjonalnych programów polskiego autorstwa.  Jaki jest więc sens zamiany polskiego programu na zagraniczny w polskim kwartalniku? Radzimy czytelnikom zastanowić się nad tą tajemniczą, rzekomo konieczną zmianą.

Kolejną zmianą bez porozumienia z nami, jest zmiana danych na stronie PSA. Poprzednia strona zawierała informacje o założeniu – kto założył PSA, kiedy i w jakim celu oraz adres kontaktowy skrzynki e-mailowej, do której dostęp miałyśmy wszystkie cztery, czyli grupa inicjatywna PSA, ta, która założyła stowarzyszenie. Ze zdumieniem odkryłyśmy, że w maju pojawiła się nowa wersja strony, z której zniknęła połowa z tych informacji. Zamiast adresu założonej wcześniej dla celów PSA skrzynki jest formularz kontaktowy, który prowadzi do zupełnie innej skrzynki, do której my dwie nie mamy dostępu.  Zniknęła też zakładka informująca o powstaniu PSA i o tym, kto je założył.  Jako jedyne działaczki PSA strona podaje Izabelę Podlaską jako przedstawiciela i Miłosławę Krogulską jako organizatorkę przyszłorocznej konferencji wraz z prywatnymi kontaktami telefonicznymi do nich. Oczywiście sprawa organizacji przyszłorocznej konferencji nie została w ogóle poruszona ani  poddana dyskusji na spotkaniu pokonferencyjnym, które odbyło się pod koniec marca, więc jest to kolejna samowolna decyzja.

Na konferencji pojawił się, metoda faktów dokonanych, również bez naszej wiedzy i zgody banner gazety Gwiazdy mówią. Gazeta ta, w której nota bene obydwie pozostałe założycielki prowadza rubrykę, nie zamieściła żadnego ogłoszenia czy informacji o powstaniu stowarzyszenia, ani o odbywającej się marcu konferencji. I w przeciwieństwie do Nieznanego Świata, które takie informacje opublikował, a więc pojawienie się jego bannera byłoby zrozumiałe i uzasadnione, to właśnie banner Gwiazdy mówią został postawiony przy wejściu do sali konferencyjnej. Zdumiewające jest tez to, ze wśród podziękowań dla patronów medialnych tegorocznej konferencji znalazła się ich prywatna strona Astroportal, czyli innymi słowy, dziękują własnej stronie za to, że zamieściła informację o konferencji, co jest kuriozalne.

Jednym z podstawowych założeń PSA (co można przeczytać w Regulaminie na stronie PSA) była integracja środowiska. Miałyśmy to osiągnąć poprzez umożliwienie członkom kontaktów z innymi osobami zainteresowanymi astrologią, mieszkającymi w ich regionie. Na kwietniowym spotkaniu PSA w Warszawie Józefina Jagodzińska po raz drugi publicznie poprosiła o przesłanie zestawienia adresów, nazwisk i dat urodzenia członków PSA, aby zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami zrobić statystykę solarnych znaków członków PSA do najbliższego Trygonu oraz  zestawienie grupujące członków PSA wedle miast po to, by ludzie ze stowarzyszenia mogli nawiązać kontakt między sobą. Przy pierwszej prośbie, w marcu, Izabela Podlaska powiedziała, że udostępni te dane, a także, że nie są one jeszcze do końca wpisane. W kwietniu na drugą prośbę, publicznie podczas spotkania PSA w Warszawie, Miłosława Krogulska oświadczyła „niech się sami dowiadują”. Zaprzecza to podstawowemu założeniu PSA, jakim jest integracja środowiska w Polsce. W tym momencie jedynymi osobami, które mają dostęp do nowych danych, są Izabela Podlaska i Miłosława Krogulska, gdyż – jak napisałyśmy wyżej – założyły nową skrzynkę kontaktową dla celów stowarzyszenia. Mailing do członków PSA, wysłany ostatnio przez Izabelę Podlaską z nowej skrzynki, wskazuje na to, że taka lista istnieje, ale najwyraźniej jednak nie może posłużyć do tego, żeby ludzie mogli się poznać i zacząć samodzielnie aktywizować się w ramach swojego regionu.

Kiedy ogłosiłyśmy założenie PSA w grudniu 2008 roku, padło wiele zarzutów, że to stowarzyszenie będzie blokować działania innych organizacji o podobnym charakterze w Polsce. Wszystkie publicznie deklarowałyśmy, że jesteśmy otwarte na wszelką współpracę i że będziemy się cieszyć, gdy pojawią się inne bratnie inicjatywy. Miłosława Krogulska deklarowała nawet, że zapisze się do wszystkich stowarzyszeń astrologicznych, jakie powstaną w Polsce. Miał to być dowód na to, że nie ma w PSA uprzedzeń i że nie będzie żadnych personalnych wojen podjazdowych. Kiedy jednak pojawiły się informacje o nowych stowarzyszeniach, założonych jedno przez Margot Graham, a drugie przez Artura Święcha, okazało się, że zapewnienia ze strony Miłosławy i Izabeli te były fikcją. Na kwietniowym spotkaniu PSA w Warszawie usłyszałyśmy ze zdumieniem, jak ta sama osoba, która na forum Jak na górze, tak na dole, oraz w rozmowach prywatnych deklarowała chęć przystąpienia do każdego stowarzyszenia w Polsce, tj. Miłosława Krogulska, opluwa założycieli podobnych stowarzyszeń astrologicznych, które uważa za – cytujemy - „konkurencję”  i próbuje nastawić nas wrogo przeciwko tamtym inicjatywom i ich uczestnikom.  Jest to dla nas nie do przyjęcia.


Inną sprawą, która jest dla nas szokująca, jest to, że po konferencji w marcu spotkałyśmy się z pytaniami kilku osób, które w niej uczestniczyły, gdzie są kursy stowarzyszenia, które odbywają się w czyimś prywatnym mieszkaniu. Na nasze wyjaśnienia, że astrologowie w PSA prowadzą swoje kursy całkowicie niezależnie od stowarzyszenia, które absolutnie nie prowadzi żadnych kursów, osoby te wyrażały wielkie zdziwienie, ponieważ podczas kuluarowych rozmów na konferencji słyszały co innego. Tymczasem powinno być jasno powiedziane, że PSA nie prowadzi i nie może prowadzić żadnych kursów ani innej odpłatnej działalności. Jest oczywiste, że wiele osób poszukujących możliwości zdobycia wiedzy, będzie kierować do stowarzyszenia zapytania o szkolenia w tej dziedzinie. Sytuacja ta wymaga etycznego podejścia i przekazania rzetelnej informacji na temat dostępu do kursów i warsztatów w Polsce lub całkowitego powstrzymania się od udzielania jakichkolwiek informacji na ten temat, a nie przekierowywania pytających na prywatną skrzynkę, jak to miało miejsce w przypadku takich zapytań przychodzących na adres stoastro@gmail.com.  W tym momencie nie jesteśmy w stanie stwierdzić, co się dzieje z nową skrzynką PSA i jakiego rodzaju informacje są tam udzielane zainteresowanym, gdyż nie mamy do niej dostępu. Jest to niedopuszczalne, ponieważ działalność PSA coraz bardziej przypomina komercyjny projekt dwóch osób. W sytuacji, gdy od początku istnienia stowarzyszenia padały tego typu zarzuty, PSA powinno pozostać w tym względzie czyste jak łza. Niestety, wbrew naszym nadziejom, mamy w tej chwili pewność, że tego rodzaju nieetyczne praktyki są rzeczywistością.

W trakcie przekonywania nas do założenia PSA, Iza i Miłka zapewniały gorąco o tym, że chcą integrować i godzić środowisko astrologiczne w Polsce, które jest podzielone ze względu na różne dawne spory i animozje. Był to dla nas atrakcyjny argument, ponieważ uważamy, że astrologia powinna być platformą porozumienia ponad osobistymi podziałami, w imię rozwoju królewskiej wiedzy w Polsce.  Niestety, nie zwróciłyśmy dostatecznej uwagi na dziwne wyjaśnienia, dlaczego chcą założyć PSA akurat z nami, a nie z astrologami, z którymi utrzymują bliższe kontakty lub z którymi już ten projekt wcześniej omawiały. Na pytanie, czemu nie założą PSA ze znaną w Polsce właścicielką największego forum astrologicznego w Polsce, z którą są blisko zaprzyjaźnione, odpowiedziały, że – cytujemy – „ona będzie chciała być prezesem”, a także dlatego, żeby PSA nie było traktowane jako kółko wzajemnej adoracji zaprzyjaźnionych osób. Przed założeniem PSA personalne wycieczki były rzadkością, niestety po jego założeniu – gdy papiery zostały już podpisane - zaczęły lawinowo narastać. Na przykład o innej astrolożce, skądinąd bardzo przyjaznej PSA, usłyszałyśmy, że nie jest na poziomie, gdyż – cytujemy - „ma farbowany na żółto łeb i chodzi w koszuli w kratę”. Inna osoba została wyśmiana, gdyż nie ma zębów, i tak dalej.

W miarę narastania trudności, zamiast rzeczowej dyskusji na temat spraw organizacyjnych PSA i łamania ustaleń, w odpowiedzi słyszałyśmy coraz więcej uwłaczających plotek, także na nasz temat, mających dowieść, że wszelkie problemy są wynikiem kreciej roboty rzekomych tajnych wrogów PSA. Doniesiono nam „życzliwie”, że osoby, których nawet nie kojarzymy z imienia czy nazwiska, opowiadają, że jeszcze inna osoba rozpowiada, że jesteśmy jego kochankami, chwaląc się tym podobno w drugim stowarzyszeniu astrologicznym. Takie zdanie, jak to powyżej, trudno nawet przeczytać, ale właśnie takimi wiadomościami częstowano nas, wykręcając się od odpowiedzi na konkretne pytania i kwestie ważne do rozstrzygnięcia dla prawidłowej działalności PSA.

Od marca wszelkie rozmowy na temat łamania ustaleń były kwitowane opowieściami, że to wszystko wina osób wrogich stowarzyszeniu, które knują i kombinują, żeby zniszczyć, to powstało. Tymczasem rzeczywistym problemem stowarzyszenia jest nie wroga działalność osób trzecich, lecz dyktatorskie zapędy dwóch pozostałych założycielek, które dążą do sprawowania pełnej kontroli nad PSA i zmieniają ustalenia wedle własnego uznania, co prowadzi do tego, ze stowarzyszenie staje się teraz ich prywatną inicjatywą. Oczywiście mimo wcześniejszych ustaleń, poczynionych przez nas cztery w październiku, nie ma mowy o przekształceniu PSA w stowarzyszenie mające osobowość prawną i wybierane na walnym zgromadzeniu władze, w którym członkowie mają realny wpływ na to, co się dzieje, a działalność władz jest kontrolowana przez komisję rewizyjną, w skład której wchodzą członkowie nie sprawujący żadnych stanowisk w stowarzyszeniu. A przecież taka forma stowarzyszenia jest dużo bardziej korzystna, gdyż umożliwia np. otrzymanie bezpłatnego lokalu od gminy. Do założenia takiego stowarzyszenia potrzeba piętnastu osób, których na początku nie było i dlatego PSA powstało jako stowarzyszenie zwykłe, do którego założenia potrzebne są trzy osoby.

Każde stowarzyszenie ma służyć dobru publicznemu i każdy członek stowarzyszenia ma prawo do rzetelnej informacji i kontaktu z innymi członkami stowarzyszenia. Funkcją przedstawiciela stowarzyszenia wobec polskich władz nie jest kontrolowanie i cenzurowanie. W takich warunkach, kiedy każde kolejne wspólne ustalenia grupy inicjatywnej PSA są potem przez dwie osoby dowolnie zmieniane, zwykle bez słowa wyjaśnienia, dalsze współdziałanie jest dla nas niemożliwe. Nie mamy już ani chęci, ani nawet możliwości, by realnie wpływać na kształt i poczynania stowarzyszenia, które same założyłyśmy. W tej chwili wszędzie w Internecie, z wyjątkiem strony PSA, można znaleźć informacje o tym, że to my jesteśmy współzałożycielkami tego stowarzyszenia. Od tej pory nie ponosimy publicznej odpowiedzialności i nie ręczymy swoim dobrym imieniem za działania PSA, gdyż od dawna nie mamy żadnego wpływu. Nie będziemy sygnować swoimi nazwiskami działań, z którymi nie mamy nic wspólnego, a które uważamy za nieetyczne, wysoce naganne i oburzające. To, co się dzieje teraz, zaledwie pół roku od założenia stowarzyszenia, jest całkowitym zaprzeczeniem tego, czym stowarzyszenie miało być.


Jest to bolesne w obliczu wielkich nadziei, jakie żywiłyśmy zakładając PSA, jednak nie będziemy dłużej podtrzymywać tej fikcji, ze mamy w tym momencie wpływ na to, co dzieje. Oburza nas sprzedanie ideałów takich jak popularyzacja astrologii w Polsce i swobodna integracja środowiska astrologicznego. To dramatyczne, że zamiast tego mamy autopromocję dwóch osób, które namawiając nas do założenia stowarzyszenia zarzekały się, że leży im na sercu publiczne dobro. Z dniem 18 maja 2009 występujemy z Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego.

Józefina Jagodzińska i Dorota Rzepecka
Założycielki Polskiego Stowarzyszenia Astrologicznego

PS. Przepraszamy, ze ten list nie trafi wielu członków PSA osobiście, a przez publiczne fora, ale w ciągu ostatnich dni hasło wspólnej skrzynki stoastro@gmail.com zostało zmienione, tak że nie mamy dostępu do danych teleadresowych.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6