Prace nad moją talią posuwają się do przodu. W tej chwili 2/3 kart jest już gotowe, a że talia będzie niestandardowa, to Małych Arkanów - tak jak i wielkich zresztą - będzie więcej, niż się to przyjęło od czasów dominacji marsylskiej wersji Tarota. Zdecydowanie bardziej podoba mi się tradycja włoska - ileż w niej zagwozdek i historii nie do końca wyjaśnionych, a jakie słoneczne głębie :)
Poniżej wrzucam fotkę jednego z Wielkich Arkanów - Rydwan. Ponieważ Blueberry Tarot jest eklektyczny, mamy tu figurę Cuchulainna, celtyckiego solarnego bohatera. Chyba nie mamy na słowiańszczyźnie jego odpowiednika - może gdyby wrzucić do jenego kotła Waligórę, Zawiszę Czarnego i Finista - Cud-Sokoła, powstałby ktoś podobny. Cuchulainn słynął ze swej siły, piekności i szału bitewnego, który przypominał trans słynnych skandynawskich berserkerów.
Na moim rysunku Cuchulainn jedzie rydwanem, mając za sobą Słońce, wielkie i czerwone jak krew, jak wola, jak samo życie. Jak każdy celtycki wojownik jadący na rydwanie, jedną ręką pewnie prowadzi konie, a w drugiej ma włócznię.
Ponieważ to tylko klasyczna przejażdżka w stylu Fianna w czasach pokoju, nie narysowałam żadnych kolcy ani ostrzy po bokach wozu, jakby to było w czasie wojny. Bardzo lubię tę kartę, jest dynamiczna i pogodna jednocześnie. Parą do niej jest karta następna, egipska Sprawiedliwość.
