moon phases

Click for Warsaw, Poland Forecast

Blog > Komentarze do wpisu
Baśń o czarodziejskim lustrze
Przeczytałam ostatnio przepiękną baśń-niebaśń Michaela Ende pt "Momo". Michael Ende jest najbardziej znany z "Niekończącej się opowieści". Przyznam się, ze "Momo" podoba mi się bardziej. Zamieszczam na zachętę fragment książki, który jest baśnią w baśni, nie uchyla rąbka tajemnicy treści głównej opowieści, za to możecie dzięki niej poznać Momo i przeczytać całą książkę bez poczucia, że wiecie jaki jest początek, środek i koniec powieści :) Książkę wydało wydawnictwo Siedmioróg: http://siedmiorog.pl W tej chwili nakład jest wyczerpany, ale cóż szkodzi zapytać o wznowienie? :)

 

- Opowiesz mi baśń? - poprosiła cichutko Momo.

- Dobrze - odpowiedział Gigi. - O kim ma ona być?

- Najlepiej o Momo i Girolamo.

Gigi zastanawiał się przez chwilę, potem spytał:

- A jak ma się nazywać?

- Może... "Baśń o czarodziejskim lustrze".

Gigi skinął głową zamyślony.

- To dobrze brzmi - powiedział wreszcie. - Zobaczymy, co z niej wyjdzie.

Objął jedną ręką ramiona Momo i zaczął mówić.

- Żyła kiedyś piękna księżniczka, miała na imię Momo, chodziła w aksamitach i jedwabiach, mieszkała zaś wysoko nad światem, na pokrytym śniegiem wierzchołku góry; w zamku z kolorowego szkła.
Miała wszystko, czego można było zapragnąć, jadła najwykwintniejsze potrawy, siadywała na krzesłach z kosci słoniowej. Miała wszystko - ale była zupełnie sama.
Wszystko wokół niej, jej służba i dwórki, psy, koty, ptaki, nawet jej kwiaty - były tylko odbiciem w lustrze.
Księżniczka Momo miała boeiem czarodziejskie zwierciadło, duże, okrągłe, zrobione znajdelikatniejszego srebra. Co dzień, a także co noc wysyłała je w świat. A duże zwierciadło sszybowało nad lądami i morzami, nad miastami i polami. Ludzie nie dziwili się na jego widok, po prostu mówili "Wzeszedł Księżyc".
A czarodziejskie lusto po powrocie za każdym razem wysypywało przed ksieżniczką wszystkie odbicia zebrane w czasie podróży. Ładne i obrzydliwe, ciekawe i nudne, jak się złożyło. Księżniczka wybierała te, które jej się podobały, a inne wyrzucała po prostu do strumienia. I o wiele prędzej, niż myślisz, te uwolnione przez ksieżniczkę odbicia mknęłydo ich właścicieli wszystkimi wodami świata. Dlatego właśnie, ile razy człowiek pochyli się nad studnią albo nad kałużą, znajduje w nich własne odbicie.
Zapomniałem ci powiedzieć, że księżniczka Momo była nieśmiertelna. Nie widziała bowiem jeszcze nigdy własnego odbicia w czarodziejskim zwierciadle. A kto zobaczył w zwierciadle własne odbicie, stawał sie śmiertelny. Księżniczka Momo dobrze o tym wiedziała i dlatego nigdy nie patrzyła w lustro. I tal żyła sobie ze wszystkimi swoimi odbiciami, zupełnie szczęśliwa.
Jednakże pewnego dnia czarodziejskie zwierciadło przyniosło jej jedno odbicie, które znaczyło dla niej więcej niż wszystkie inne razem wzięte. Było to odbicie młodego księcia. Kiedy księżniczka je ujrzała, poczuła tak wielką tęsknotę do księcia, że koniecznie chciała go poznać. Ale jek miała to zrobić? Nie wiedziała przecież, gdzie książę mieszka, kim jest, ani nawet nie znała jego imienia.
Nie wiedząc, co poczać, postanowiła mimo wszystko zajrzeć do czarodziejskiego zwierciadła. Pomyślała bowiem: może zwierciadło zaniesie moje odbicie do księcia. Może przypadkiem książę spojrzy w górę, kiedy zwierciadło będzie szybowało po niebie, i zobaczy mój obraz. Może podąży za zwierciadłem i znajdzie mnie tu.
Patrzyła więc długo w czarodziejskie lustro i wysyłała je ze swoim odbiciem w świat. Ale wskutek tego, oczywiście, stała się śmiertelna.

Zaraz usłyszysz, co się dalej działo, ale najpierw muszę ci opowiedzieć o księciu.
Książę ten miał na imię Girolamo i panował nad wielkim królestwem, które sam stworzył. A gdzie znajdowało się to królestwo? Było nie w przeszłości i nie w teraźniejszości, lecz zawsze o jeden dzień naprzód w przyszłosci. I dlatego nazywało się Krajem Jutra. A cała żyjąca tam ludność kochała i podziwiała swojego księcia.
Pewnego dnia zaś ministrowie powiedzieli księciu Kraju Jutra:
"Wasza Wysokość musi się ożenić, bo tak przystoi".
Książę Girolamo nie miał nic przeciw temu, więc do jego pałacu sprowadzono najpiękniejsze damy Kraju Jutra, aby mógł wybrać sobie jedną z nich. Wszystkie wystroiły się jak najwspanialej, bo, oczywiście, każda pragnęła zdibyć księcia dla siebie.
Jednakże wśród tych młodych dam wślizgnęła się do pałacu także zła wróżka, w której żyłach nie płynęła czerwona, gorąca krew, lecz zielona i zimna. Ale nie można było tego poznać po niej, ponieważ bardzo umiejetnie się umalowała.
Kiedy zaś książę Kraj Jutra wszedł do wielkiej złotej sali tronowej, aby dokonać wyboru, zła wróżka prędko szepnęła czarodziejskie słowo i biedny Girolamo widział już tylko ją. I wydawała mu się tak piękna, że od razu spytał, czy zostanie jego żoną.
"Chętnie - syknęła zła wróżka - ale mam jeden warunek".
"Spełnię go" - odparł książę Girolamo bez namysłu.
"Dobrze - odpowiedziała zła wróżka i uśmiechnęła się tak słodko, że nieszczęsnemu księciu aż zakreciło się w głowie. - Przez cały rok nie wolno ci spoglądać w górę na szybujące srebrne lustro. Jeżeli to uczynisz, będziesz musiał natychmiast zapomnieć o wszystkim, co do ciebie należy. Będziesz musiał zapomnieć, kim jesteś w rzeczywistości, udać się do Kraju Teraźniejszości, gdzie nikt cię nie zna, i żyć tam jako prosty nieznany biedak. Zgadzasz się na to?"
"Jeśli tylko o to chodzi - zawołał książę Girolamo - to twój warunek jest łatwy do spełnienia!"
A co działo się tymczasem z księżniczką Momo?
Czekała i czekałą, ale książę nie przybył. Wredy księżniczka postanowiła sama wyruszyć w świat, żeby go odnaleźć. Wszystkim odbiciom zwierciadła, jakie miała, zwróciła wolność. Potem sama jedna poszła w delikatnych pantofelkach ze swego pałacu i ruszyła w świat przez pokryte śniegiem góry. Przewędrowała wszystkie kraje swiata, zanim doszła do Kraju Teraźniejszości. Zdarła delikatne pantofelki i musiałą dalej iść boso. Ale czarodziejskie zwierciadło z jej odbiciem w dalszym ciągu szybowało wysoko ponad światem.
Pewnej nocy książę Girolamo siedział na dachu swojego złotego pałacu, grając w warcaby z wróżką o zielonej, zimnej krwi. Wtem na jego rękę spadła maleńka kropelka.
"Zaczyna padać" - powiedziała wróżka o zielonej krwi.
"Nie - odpowiedział książę - to niemożliwe, na niebie nie ma ani jednej chmurki."
Po czym podniósł głowę i spojrzał prosto w duż, srebrne czarodziejskie zwierciadło, które szybowało w górze. Wtedy ujrzał obraz ksieżniczki Momo i zauważył, że księżniczka płacze i że jedna jej łza spadła na jego rękę. T w tejże chwili zrozumiał, ze wróżka go oszukała, że wcale nie jest piękna, a w jej żyłąch płynie tylko zielona, zimna krew. W rzeczywistości zaś tą, którą kochał, jest ksieżniczka Momo.
"Złamałeś przyrzeczenie - powiedziała zielona wróżka, a twarz jej wykrzywiłą sie tak, że stała się podobna do głowy węża - a teraz musisz mi za to zapłacić!"
Długimi, zielonymi palcami wpiłą się w pierś księcia Girolamo, który siedział jak skostniały; i zawiazała supeł w jego sercu. W tej samej chwili Girolamo zapomniał, ze by księciem Kraju Jutra. Nocą, jak złodziej, opuścił zamek i królestwo. Zawędrował na koniec do Kraju Teraźniejszości, gdzie żył odtąd jako ubogi, nieznany chłystek i zwał się już tylko Gigi. Zabrał ze sobą jedynie odbicie z czarodziejskiego zwierciadła. Odtąd zostało ono puste.
Tymczasem i suknie księżniczki Momo, z aksamitu i jedwabiu, podarły się na strzępy. Ubraniem jej były teraz o wieleza obszerny męski kubrak i spódnica zszyta z kolorowych łat. I księżniczka Momo mieszkała teraz w starej ruinie.
Tam właśnie spotkali się pewnego pięknego dnia. Ale księżniczka Momo nie poznała księcia z Kraju Jutra, bo był on teraz przecież zwykłym nieborakiem. A Gigi także nie poznał księżniczki, bo wcale nie wyglądała na księżniczkę. Ale w swojej wspólnej niedoli zaprzyjaźnili się ze sobą i nawzajem dodawali sobie otuchy.
Penego wieczoru, kiedy puste teraz srebrne zwierciadło szybował po niebie, Gigi wyjął odbicie i pokazał je Momo. Było już bardzo pogniecione i zamazane, ale księżniczka zaraz poznała własny obraz, który wtedy wysłała w świat. T teraz poznała także pod maską ubogiego nieboraka księcia Girolamo, którego wciąż szukała i dla którego stała sie śmiertelna. I opowiedziała mu o wszystkim.
Ale Gigi smutno potrząsnął głową i rzekł:
"Nie mogę nic z tego zrozumieć, bo mam w sercu supeł i dlatego nic nie pamiętam".
Wtedy księżniczka Momo siegnęła do jego piersi i z łatwością rozwiązała supeł. książę Girolamo przypomniał sobie, kim jest i skąd pochodzi. Ujął ksieżniczkę za rękę i poszedł z nią w dal, gdzie znajduje się Kraj Jutra.

Kiedy Gigi skończył opowiadać, chwilę milczeli oboje, potem Momo zapytała:
- Czy później pobrali się?
- Myślę, ze tak - odparł Gigi. - Później.
- I już umarli?
-Nie - odpowiedział Gigi. - Przypadkiem wiem o tym na pewno. Czarodziejskie zwierciadło czyniło człowieka śmiertelnym tylko kiedy zaglądał w nie sam. Jeśli jednak spojrzało w nie dwoje ludzi, stawali się znów nieśmiertelni. A oni spojrzeli w nie oboje.
    Wielki,  srebrny ksieżyc zawisł nad czarnymi piniami i w jego świetle stare kamienne ruiny dawały tajemniczy blask. Momo i Gigi, siedząc cichutko obok siebie, długo patrzeli na księżyc i wyraźnie czuli, że w tej chwili są nieśmiertelni.

 

 

Momo i Kasjopeja

Obrazek pochodzi z bloga http://manuelsagra.wordpress.com

czwartek, 14 lutego 2008, iokepine
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
Gość: Angelika, dje168.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/12/13 22:19:23
Polecam wszystkim mamusiom Poradnik dla rodzicow